poniedziałek, 24 września 2012

Fast foody

Specjaliści od żywienia ostrzegają! Jeżeli nadal bez ograniczeń będziemy dawać naszym dzieciom pieniądze na fast foody, za parę lat niechybnie czeka nas epidemia otyłości. Maluchy przyzwyczajone do jedzenia na co dzień hamburgerów, frytek i
hot dogów, popijanych najczęściej coca colą, czy innym napojem gazowanym, nabierają od najmłodszych lat złych nawyków żywieniowych. W kolejnych latach będzie im trudno z nimi zerwać! Czym grozi częste jedzenie frytek, hamburgerów, hot dogów, zapiekanek i kebabów?

Uwielbiane, zwłaszcza przez dzieci, fast foody są przede wszystkim źródłem tłuszczu: 100 g frytek ma aż 560 kcal (40% kalorii przypada na ziemniaki, a pozostałe - na tłuszcz smażalniczy).
Tymczasem ta sama ilość ugotowanych ziemniaków ma tylko 60 kcal.
Jeśli chodzi o tłuszcz, to zgodnie z zasadami zdrowego żywienia powinno się na nim smażyć tylko jednego dnia.
Duże, renomowane sieci snack-barów przestrzegają tej zasady (w trosce o reputację, ale także z powodu kontroli inspekcji handlowej czy sanepidu i groźby wysokich kar pieniężnych), lecz w małych ulicznych budkach olej we frytownicach jest wykorzystywany zdecydowanie dłużej.

W czasie wielokrotnego podgrzewania uwalniają się z niego szkodliwe substancje, np. nadtlenki lipidowe, które przyspieszają procesy miażdżycowe i rakotwórcze. Taki tłuszcz, mimo że pochodzenia roślinnego, stanowi też najbogatsze źródło tzw. kwasów tłuszczowych trans. Są one szkodliwe i działają na nasz organizm, tak jak nasycone kwasy tłuszczowe pochodzenia zwierzęcego, czyli podnoszą poziom "złego" cholesterolu (LDL), a obniżają "dobrego" (HDL). Im więcej takiego tłuszczu, znajduje się w naszej diecie, tym gorzej dla zdrowia.




Fast foody - czyli otyłość na skróty

Potrawy nadmiernie bogate w tłuszcz, tak jak to jest w przypadku większości dań serwowanych w fast foodach, nie tylko powodują przyrost tkanki tłuszczowej u małego konsumenta, ale też bywają w późniejszych latach przyczyną choroby wieńcowej oraz niektórych rodzajów nowotworów układu pokarmowego.

Wiele dań typu fast food zawiera także nadmiar soli oraz cukru, czyli produktów noszących niechlubne miano „białej śmierci”. Sól zatrzymuje w organizmie wodę, podnosi ciśnienie krwi i wpływa niekorzystnie na układ krążenia oraz nerki. Natomiast cukier może być przyczyną cukrzycy oraz próchnicy zębów.

Dodatkowo fast foody są bardzo ubogie w cenne dla ludzkiego zdrowia witaminy i błonnik. Nawet serwowane w nich typowe sałatki przeważnie zawierają tłusty sos na bazie majonezu. Jakby tego było mało jako dodatek do potraw podaje się w snack barach białe pieczywo wypiekane wyłącznie z pszennej mąki i zawierające w dodatku sporo cukru, a pozbawione witamin z grupy B oraz poprawiającego trawienie błonnika. Przez co stają się jeszcze bardziej ciężkostrawne. W dodatku podobno potrawy typu fast food uzależniają podobnie jak niejedna używka.

Wszystko to powoduje, że nieograniczone spożywanie „śmieciowego jedzenia” (z ang. junk food) jest najszybszą i najskuteczniejszą drogą do nadwagi a nawet otyłości. A już teraz niemalże 400 tysięcy osób rocznie umiera w Stanach Zjednoczonych na schorzenia będące następstwem niewłaściwej diety i braku dbałości o masę ciała.



Fast food - tylko sporadycznie

Sporadyczne zjedzenie hamburgera czy frytek nikomu nie zrujnuje zdrowia - ani dorosłemu, ani dziecku. Ale już regularne objadanie się takimi daniami może mieć naprawdę fatalne skutki. Wszystkim jeszcze nieprzekonanym jeszcze o szkodliwości takiego jedzenia powinno się polecać obejrzenie powstałego kilka lat temu filmu dokumentalnego „Super Size Me” (tytuł odnosi się do popularnego w USA rozmiaru hamburgerów), w którym jego twórca wziął udział w eksperymencie i przez cały miesiąc żywił się wyłącznie fast foodami w jednej z popularnych sieci serwujących podobne dania. Po zakończeniu eksperymentu bohater filmu poddał się badaniom lekarskim i okazało się, że nie tylko przytył kilkanaście kilogramów, ale także nabawił się licznych dolegliwości, takich jak: podwyższony poziom cholesterolu, bóle głowy, spadek libido i złe samopoczucie.

Na szczęście w ostatnich latach (może nawet pod wpływem wspomnianego filmu, który swojego czasu narobił sporo „hałasu”) duże sieciowe bary serwujące najbardziej popularne fast foody wprowadziły do swojego menu bardziej różnorodne i mniej kaloryczne sałatki, niż to było do niedawna.

Jeśli zatem twoje dziecko jest miłośnikiem „szybkiego jedzenia”, postaraj się przynajmniej, aby wasze fast foodowe uczty odbywały się wyłącznie sporadycznie i tylko w renomowanych sieciach barów. Tam zazwyczaj nieco bardziej dba się o jakość serwowanych potraw niż w ulicznych budkach. A szkody wyczynione takim posiłkiem rekompensuj później dziecku dużą liczbą warzyw, owoców i ryb.


1 komentarz: